Chorwacja: Živogošće

Zdjęcia z wakacji można obrabiać nawet kilka lat.

Trochę przypadkowo wyjechaliśmy na wakacje do Chorwacji. To miały być wakacje mojego brata i jego dziewczyny, ale na krótko przed wyjazdem los sprawił, że włożono mu rękę do gipsu. Wolał się rozkoszować wakacjami na 100% lub w ogóle, więc zamiast rezygnować i tracić większość wpłaconych pieniędzy dogadaliśmy się i to my przejęliśmy ten 10-dniowy pobyt w chorwackiej miejscowości Živogošće.

O samym pobycie może nie będę się specjalnie rozpisywał, bo zrobiła to już moja dziewczyna – Celina, na swoim blogu Celownik.net.

Dzień, kiedy postanowiłem zrobić pierwsze panoramy, około południa. Było upalnie, a moje białe ciało programisty robiło się jeszcze jaśniejsze w świetle płonącego słońca. Kicałem z cienia w cień, aby za szybko nie spowodować zaczerwienienia skóry. 😉 Wyszedłem z hotelu trochę bez planu, błądząc wzrokiem, szukając dobrego miejsca. Gdy schodziłem po schodach, moją uwagę przykuł błękit basenu położonego nieopodal. „To będzie pierwsze miejsce” – pomyślałem.

Basen

Przyznam, że nieśmiało podszedłem do tematu. Głupio było mi postawić statyw przy obcych ludziach i zacząć robić im zdjęcia. Wiedziałem, że musiałbym spędzić tam trochę czasu i nie miałbym łatwej pracy, bo ludzie w tym miejscu byli dość ruchliwi. Ryzykowałbym tym samym pojawienie się na wynikowej panoramie tzw. duchów, więc szybkie zrobienie serii zdjęć nie wchodziło w grę. Opisana nieśmiałość i ryzyko powstania duchów przy kadrach HDR były powodem, przez który wycofałem się do rogu, pod zadaszenie z betonowymi kolumnami. Wtedy uznałem to za ciekawe rozwiązanie, teraz nie, ponieważ budowla, pod którą postawiłem aparat, stanowi sporą część kompozycji.

Rozmyślałem potem, jakby to było lepiej zrobić. Najlepiej pewnie było by wejść z aparatem do basenu, ale takim, co panoramę robi jednym naciśnięciem przycisku – aparatem sferycznym. Wtedy takiego aparatu jeszcze nie posiadałem. Rozważałem też nad umieszczeniem aparatu centralnie pod zadaszeniem. Główny element kompozycji nie zmieniłby się, ale za to w przerwach między kolumnami byłyby równomiernie rozłożone obrazki: basenu, morza, ogrodu i ludzi rozmawiających przy koszach na śmieci – pomijam już, że ten ostatni trochę nie pasuje do reszty. Pamiętam, że miałem wtedy taki pomysł, by aparat umieścić centralnie pod dachem, jednak zależało mi na panoramie, która miałaby więcej basenu. Myślę, że w moim równaniu, które wyliczało pozycję, w której umieszczę aparat, znalazła się wypadkowa mojej nieśmiałości, prawdopodobieństwa poprawnego połączenia zdjęć (HDR i całej panoramy) oraz chęci bycia jak najbliżej basenu. Wyszło jak wyszło. Liczy się teraz dla mnie to, że w ogóle wykonałem te zdjęcia i mam z tego pamiątkę.

Zdjęcia zrobione, a ja, mimo że pracowałem cały czas w cieniu, poczułem, że gardło mi zesztywniało z suchoty. Promienie słoneczne, odbite i przepuszczone przez filtr cienia, mimo że z mniejszą mocą, wciąż katowały moje ciało. „Jeszcze jedna i zasłużysz” – pomyślałem, mając przed oczami wizję oszronionego kufla z piwem. Złożyłem statyw i ruszyłem w stronę plaży.

Plaża

Chorwacja to głównie plaże kamieniste, w Živogošće nie było inaczej. Szybko znalazłem doskonałe miejsce do kolejnej panoramy. Był to koniec betonowego pomostu, który był przedłużeniem schodków odchodzących od promenady ciągnącej się wzdłuż linii brzegowej. Na środku pomostu była parasolka wykonana z wysuszonych liści, prawdopodobnie jakiegoś bananowca. Poza krajobrazem brzegu, morza i wysp w oddali, stanowiła ona ciekawy element fotografii. Gdy stawiałem aparat na podłożu, na mojej skroni pojawiła się pierwsza strużka potu – tym razem znalazłem się w pełnym słońcu. Zdjęcia tej panoramy wykonałem już szybko, wręcz automatycznie, nie zważając na drobne różnice na dalekim planie w postaci poruszających się ludzi. Z jednej strony spowodowane było to tym, że faktycznie w bliskim sąsiedztwie nie było ruchu, który mógłby sprawić problem przy składaniu zdjęć, a ustawienia aparatu niewiele różniły się od poprzednich, ale z drugiej strony zaczynałem skwierczeć z gorąca wraz ze swoim aparatem. Całość operacji można nazwać mianem „czasówki”. Ze zroszonym czołem i przyklejoną do pleców koszulką ruszyłem w stronę hotelu, by złożyć sprzęt i schłodzić się w tym czasie, korzystając z klimatyzacji w pokoju.

Z tej panoramy w Živogošće jestem zadowolony najbardziej. Jest na niej piękne, czyste, zielono-błękitne morze, w oddali widać zarysy wysp, na brzegu kamienista plaża z roślinnością, w oddali hotel Nimfa, a jeszcze dalej góry, które rankiem dawały nieskończenie duży cień. Właśnie… była tylko jedna główna droga, którą jeździły samochody i to nią przyjechaliśmy autokarem. Znajdowała się ona pomiędzy tymi górami a morzem. Śmiało można rzec, że byliśmy trochę odcięci od świata.

Parę chwil później leżałem na leżaku przy basenie, który fotografowałem jako pierwszy, z nagrodą w ręce. Różniła się trochę od tej z mojej wizji: chrzczone, hotelowe piwko z opcji all inclusive znajdowało się w plastikowym, 200-mililitrowym kubeczku. Piwo to piwo – ważne, że zimne. 🙂

Taras

Trzecia panorama powstała w inny dzień po kolacji, kiedy słońce powoli chowało się za horyzont. Właściwie to wyglądało to tak, że po tej kolacji postanowiliśmy wyjść na taras, a gdy zobaczyłem słońce opadające do morza, w mojej głowie zapaliła się żółta lampka i czym prędzej pobiegłem do pokoju po sprzęt. Przy tej panoramie zapomniałem zmienić balans bieli, więc wszystko wyszło mi mocno niebieskie. W Lightroomie jednak poprawienie tego nie było trudne – pipetą od balansu bieli wskazałem neutralny kolor na lampie w kształcie kuli. Dodatkowo ściągnąłem trochę niebieskiego koloru, bo białe obrusy były wciąż niebieskie. Straciło na tym trochę niebo, ale wciąż według mnie wygląda to całkiem dobrze. Zwykle przy zachodzie słońca jest raczej bardziej szaro.

Panorama ta ma najwięcej niedociągnięć. Można na niej zauważyć błędy złączeń oraz duchy. Z tego miejsca miałem zdjęcia z dwóch obrotów (dwie serie zdjęć zrobionych wokół miejsca, gdzie znajdował się statyw). Przy pierwszym obrocie kopnąłem sobie w statyw, który mi się przesunął. Przez to w drugiej serii statyw był w innej pozycji i zdjęcia były inaczej przechylone – prawdopodobnie głowica mi się trochę przestawiła. Spowodowało to, że zdjęcia z pierwszego i drugiego obrotu było ciężko ze sobą połączyć. Chodzi mi tutaj o sytuację, gdzie chciałem usunąć/poprawić osobę, która była zamazana lub nie do końca przypominała osobę z powodu złego złożenia zdjęć. Postać mogłem mieć całą ze zdjęcia z drugiego obrotu, ale cierpiała wtedy architektura – przechylone zdjęcie budynku z drugiej serii niezbyt dobrze złączało się z tym z pierwszej serii. Można by przy tej panoramie siedzieć i długo poprawiać, do czego kiedyś byłem zdolny (ostatnie szlify, tj. błędy złączeń, poprawiałem w programie do obróbki zdjęć), jednak stwierdziłem, że nie błędy tutaj są najważniejsze i pozostawiłem wynik złączenia taki jaki jest.

Spośród pozostałych dwóch panoram, ta z zachodem słońca różni się tym, że wykonywana była w półmroku i nie ma takich intensywnych barw. Podoba mi się ona właśnie pod tym względem. Jest szarawo, a pomarańczowe niebo odbija się w szybach restauracji, w której jadaliśmy posiłki.

Wykorzystany sprzęt i programy

Panoramy zostały wykonane w czerwcu 2013 roku. Niedługo po tym pobycie została złożona panorama plaży z Živogošće oraz panorama wykonana w Dubrovniku, gdzie byliśmy na wycieczce. Złożyłem je przy pomocy programu Hugin i zaprezentowałem na poprzedniej stronie dzięki flashowemu SaladoPlayer. Przez ostatnie dwa tygodnie wziąłem się za składanie panoramy przy basenie i tej ukazującej zachód słońca z perspektywy restauracyjnego tarasu. Tutaj wykorzystałem już inne programy: Kolor Autopano Giga (do złączenia zdjęć), Neat Image (do odszumienia fotografii), Adobe Lightroom (podciągnięcie barw). Ostatecznie, dwa ostatnie programy wykorzystałem do panoram złożonych w 2013 roku w celu nadania podobnego stylu co panoramom przy basenie i przy zachodzie słońca. Wszystkie zdjęcia prezentowane są dzięki wynikowi działania programu Kolor Panotour Pro.

O tych dwóch ostatnich panoramach najzwyczajniej zapomniałem. Przypomniałem sobie o nich teraz, gdy chciałem napisać ten artykuł i odkryłem, że seria panoram z pobytu w Chorwacji jest nieukończona. Wyszło to na dobre tym pierwszym panoramom, ponieważ zyskały intensywniejsze barwy i prezentowane są w HTML5, dzięki czemu mogą być odtwarzane na urządzeniach mobilnych, które rzadko już wspierają technologię Flash.

Tak oto po 3,5 roku materiały z pobytu w Chorwacji zyskały swój pełny kształt. Pod wpisem umieszczam kilka zdjęć HDR z tamtych dni.

Wykorzystany sprzęt:

  • aparat Canono EOS 550D
  • obiektyw Samyang 8 mm
  • tania szyna panoramiczna z Allegro
  • statyw i głowica Manfrotto

Wykorzystane oprogramowanie:

  • Photomatix
  • Neat Image
  • Hugin / Kolor Autopano Giga
  • SaladoPlayer / Kolor Panotour Pro

PS Ostatnio idę na kompromisy (tutaj odnoszę się do panoramy na tarasie). Jeśli jakaś obróbka jest pracochłonna i nie jest warta świeczki, to po prostu ją odpuszczam. Nie mam teraz tyle czasu jak kiedyś. Do dzisiaj mam kupę niezłożonych zdjęć panoramicznych właśnie przez ten mój ówczesny perfekcjonizm. 😉 Miejmy nadzieję, że z obecnym nastawieniem już niedługo zaprezentuję te niezłożone jeszcze panoramy. Do tego czasu sukcesywnie będę umieszczał starsze projekty, które najpierw poddawać będę uwspółcześnianiu – poza drobnymi poprawkami, mam na myśli prezentację w HTML5, bo zdecydowana większość tych panoram niestety prezentowana jest we Flashu.